Język polski

(PL) Znowu razem… na kilka (stresujących) dni

Our family / Nasza rodzinkaTata wrócił! / Daddy's back!Sara

Po 4 tygodniach słuchania taty na skypie przynajmniej raz dziennie i próbowania odnalezienia go za komputerem (jako że koncept płaskiego i rozpikselowanego obrazka w ramce reprezentującego żywą osobę jest nadal zbyt abstrakcyjny dla Sary) tata pojawił się na lotnisku. Ah, co to był za dzień!

… ale wraz z wieczorem nadeszły wieści, że firma organizująca naszą przeprowadzkę do Polski (meble i wszystko co nagromadziło się w nich i na nich w ciągu ostatnich trzech lat) anulowała ją w ostatniej chwili. Godzinę później po jednym z telefonów nadzieja powróciła, ale już w dwie godziny później byliśmy znów w punkcie wyjścia.

Niespodziewanie następny ranek zapowiadał się nieźle, bo okazało się,  że przeprowadzka może być zorganizowana w dwóch etapach. Pierwszy miał być już o 14tej i pozwolić zabrać wszystkie rzeczy do Rabki (moje miasto rodzinne). Drugi etap w najbliższy poniedziałek.

Dzięki Dominikowi wszystko zostało dogadane telefonicznie; Karolina zwerbowała na czas ‘grupę przeprowadzkową’ wśród znajomych (Laurę, Krzyśka i Nash’a). Ale… jedynie Dominik może powiedzieć jak stresujące jest koordynowanie przeprowadzki nie będąc na miejscu, a Karolina i jej zespół mogą potwierdzić ile stresu i energii pożera próba współpracy z kierowcami ciężarówki. Po pierwsze uzgadnianie trasy dojazdu do naszego domku na skraju lasu, po drugie uzgadnianie, co należy załadować w tym transporcie (Nie trzeba dodawać, że wszystkie te szczegóły były juz uzgodnione między Dominikiem a szefem kierowców). Dlatego pomimo wysiłku tak wielu ludzi, brak dobrej woli ze strony kierowców spowodował, że pierwszy etap przeprowadzki był bardzo stresujący, a drugi może okazać się niemożliwy, bo już teraz wiadomo, że nie wszystko z pozostawionych rzeczy zmieści się do auta, które zjawi się w poniedziałek.

Lepiej zakończę pisanie teraz, bo chyba wystarczy tych gorzkich uwag. Wierzcie mi, siedzenie tutaj bez możliwości wpływania na to co się działo dzisiaj w Brecon jest okropne. Na szczęście Sara miała dzisiaj dobry humor nadal ciesząc się obecnością taty. Tak prawdę mówiąc, to była gwiazdeczką, która swym uśmiechem przypominała nam jak dobrze mieć rodzinę w komplecie. Nawet przeprowadzka nie była w stanie tego tak do końca popsuć.

Dziękujemy Saro za twój uśmiech! Dzięki Wam Karolino, Lauro, Krzyśku i Nash’u za bycie na miejscu i robienie wszystko co w waszej mocy, by przeprowadzka się udała.

Agnieszka

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s