Język polski

(PL) Pozdrowienia z Kenii

Jesteśmy już w naszym domu w Nyahururu. Podróż była długa, ale na szczęście Sara się spisała na medal: żadnego płaczu, żadnego narzekania, tylko pełnia szczęścia, bo tyle było nowych rzeczy i ludzi do zobaczenia.

Wylecieliśmy z Warszawy z opóźnieniem, bo musiano rozmrozić skrzydła samolotu. Dlatego dolecieliśmy do Amstardamu mając tylko tyle czasu, by przesiąść się na kolejny samolot. My zdążyliśmy, ale wygląda na to, że nasze bagaże nie bardzo, bo trzy spośród sześciu nadanych i fotelik samochodowy Sary nie dotarły do Nairobi. Czekanie w kolejce do zgłoszenia zaginionego bagażu trwało wieki – jedynie Sarze to nie przeszkadzało, bo znalazła wielkie papierowe etykietki od bagażu, który dotarł i zaczeła się nimi bawić (nadal wszelkiego rodzaju ‘metki’ są jej ulubionymi zabawkami).

Ponieważ dolecieliśmy dość późno, spędziliśmy noc w Nairobi. Było tam niesamowicie ciepło, chociaż była noc i powiedziano nam,że jest dużo chłodniej niż w ciągu dnia. Następnego straciliśmy ranka dużo czasu, by się dowiedzieć, że nie ma większych szans, by bagaż dojechał jeszcze tego samego dnia, więc zdecydowaliśmy, że jedziemy do Nyahururu mając nadzieję, że bagaż kiedyś też tam dotrze. Trzy godziny jazdy po drodze, która ma więcej dziur niż asfaltu (i to bez fotelika samochodowego) można by już nazwać przygodą. Tylko Sarę to jakoś nie ruszało, całą drogę miała świetny nastrój, a nawet zdołała się trochę zdrzemnąć.

Gdy dojechaliśmy okazało się, że Dominik i Sara mają bagaże ze swoimi ubraniami, ale moje zaginęły. Miałam tylko te które były w moim bagażu podręcznym. Szafa Sary też nie jest idealna, bo dotarły ciuszki na dziecko 12-18 miesięczne, a Sara ma niespełna 9. Oznacza to,że wygląda teraz trochę śmiesznie chodząc w zadużych spodniach i rękawach. Ma to jednak swój urok.

Wieczorem byliśmy zaproszeni na kolację do domu Arki (Effatha). Bardzo ciepło nas tam powitano i znowu Sara była atrakcją wieczoru. Zdumiewające było to, że nie tylko każdemu dała się wziąć na ręce, ale jeszcze wyglądało na to,że jej się to naprawdę podoba. Mieliśmy pyszną kolacje, smaczne ciasto a potem modlitwę w kaplicy. Już teraz czujemy się tutaj jak w domu.

Następnego ranka (tzn. dzisiaj) obudziliśmy się o jedenastej i niewiele zdołaliśmy dziś zrobić. Poszliśmy tylko kupić jakieś jedzenie i napisaliśmy ten wpis na blogu. Jutro zaczynamy o 9tej od spotkania z dyrekcją St.Martin i dowiemy się co będziemy robić tutaj przez kilka następnych dni.

3 thoughts on “(PL) Pozdrowienia z Kenii

  1. Bardzo sie cieszymy ze dotarliscie szczesliwie, caly czas pamietamy o Was w modlitwie i z wielka ciekawoscia zawsze czytamy Waszego bloga, no i bardzo nam teskno za wasza trojka 🙂
    Ania, Rov i Nathan

  2. Cieszymy się, że dotarliście szczęśliwie do swojego nowego domu. Sara jest naprawdę dzielna, zawsze uśmiechnięta, a ja babcia przynajmniej nie będę się martwić, że się przeziębi.

    Czekamy na dalsze wieści i wpisy na bloga 🙂
    Myślimy o was stale i pamiętamy w modlitwie.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s