Język polski

(PL) Marzec 2010

marzec 2010
kliknij na zdjęcie, by zobaczyć galerię

Marzec przeleciał tak szybko, że nawet nie mieliśmy czasu by na bieżąco uzupełniać wiadomości na naszym blogu. Tak więc obawiam się, że musicie się zadowolić wiadomością typu ‘wszystko-w-jednym’. Postaram się jednak nie rozpisywać zbytnio.

Po pierwsze, jak zawsze do St.Martin zawitało wielu gości, ale poza tymi zapowiedzianymi mieliśmy bardzo miłą wizytę francuskiej pary, która podróżuje z północy (Egipt) na południe (Południowa Afryka). Podróżują tandemem (ze swoim niewielkim jak na takie przedsięwzięcie bagażem przyczepionym solidnie do tego wielkiego roweru) przeważnie nie wiedząc gdzie dokładnie będą spać następnej nocy, gdzie i co jeść, jak będą przywitani przez miejscową ludność. Przyjeliśmy ich do naszego wielkiego domu i razem zjedliśmy kolację. Po kolacji podzielili się z nami swoimi ‘afrykańskimi historiami’ które można znaleźć też na ich blogu: – polecamy zobaczenie,bo mają cudne zdjęcia: www.tandemetafrique.canalblog.com. Wieczór był tak udany, że Helene and Olivier postanowili zostać z nami na trzy dni by trochę odpocząć, zrobić pranie i dowiedzieć się więcej o wspólnocie St.Martin. Riccardo oprowadził ich po Nyahururu, zaprowadził do centrum dla dzieci ulicy, Talitha-Kum, do domu Arki, pokazał ‘Marleen Project’ – miejsce gdzie pracuje Dominik, które teraz jest bardziej ruchliwe, bo ma nowy przykuwający uwagę szyld, pokazał wodospady Thompson’a i hipopotamy. Najlepszym czasem na oglądanie hipciów jest wieczór między 5tą a 7mą, bo jest troche chłodniej i hipcie są w stanie się ruszać i częściej wystawiją paszcze ponad wodę. W czasie dnia można zobaczyć tylko ich nieruchome uszy…

Kiedy pożegna się gości, to nie oznacza to koniec okazji do świętowania. Tym razem wielkim wydarzeniem były urodziny Margaret. Margaret jest asystentem w Arce, przez wielu uznaną jako mama tak, więc zorganizowano dla niej naprawdę piękne przyjęcie. Obchodzenie urodzin (tak ważne szczególnie w Arce) nie jest afrykańską tradycją. Wielu ludzi nie pamięta swojego wieku, a co dopiero daty swoich urodzin. Dostawanie prezentów z okazji urodzin jest jeszcze bardziej dziwne, więc zwykle jeśli urodziny są obchodzone, to dostaje się ‘życzenia-myśli’ (znane fragmenty z Biblii lub inne znane cytaty zapisane na drewnianej, tandetnie ozdobionej  tabliczce). Ale na szczęście w Arce jest szansa by dostać normalny prezent, ale ważniejszą niż prezenty jest ‘ceremonia chrztu’ przypominająca do złudzenia obfitą wersję śmigusa-dyngusa. Oblanie wodą sprawia, że człowiek staje się młodszy (choć ja tak naprawdę jeszcze nie dostrzegam związku między tymi faktami). Oblewanie wodą (przynajmniej kilka wiader) traktowane jest tutaj bardzo poważnie, w tym sensie, że nikomu się nie upiecze nawet gdy jest bardzo, bardzo zimno ( a wieczory w Nyahururu bywaja naprawdę chłodne). Naprawdę więc szkoda  mi było Margaret, bo było bardzo zimno, ale gdy widziałam jak bardzo ją cieszy wyglądanie jak zmokła kaczka, to sama nakłaniałam innych do kontynuowania ‘chrztu’.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s