Język polski

(PL) Trzy ostatnie niedziele

Ostatnie trzy niedziele były obfite w wydarzenia, ale każda z nich była zupełnie inna.

kliknij na zdjęcie, by zobaczyć galerię

Trzy tygodnie temu Ojciec Vitorio zaprosił wspólnotę St.Martin do 8 kościołów w jego regionie, by opowiedziała o swojej działalności. Dom Arki, Effatha też był zaproszony i pojechał w jednym z 10 dużych samochodów w które ‘dosłownie zapakowali się po brzegi pracownicy St.Martin. Taki rodzaj dzielenia się jest bardzo ważną częścią działalności wspólnoty St.Martin,bo jest dla niej ważne by przynajmniej ludzie, którzy mieszkają na terenie objętym działanością wspólnoty wiedzieli o jej celach i duchowości. My, jako rodzina, dołączyliśmy do Effath’y i razem z innymi członkami wspólnoty Arka przedstawiliśmy się w czasie kazania. Kazanie głosił Ojciec Gabriele razem z asystentami i osobami niepełnosprawnymi mieszkającymi w Arce. Wierni w kościele byli bardzo poruszeni świadectwami osób niepełnosprawnych, młodzież zainspirowana dzieleniem asystentów-wolontariuszy z arki i możliwością zamieszkania we wspólnocie w ramach programu ‘przyjdź i zobacz’. Dzień był wielkim sukcesem. Wróciliśmy samochodami obładowanymi jedzeniem – darami dla Arki i innych centrów prowadzonych przez wspólnotę St.Martin… a wieczorem mieliśmy gości w naszym domu. Mary, Eston i ich dzieci w końcu przyszli do nas na kolację. Mary pracuje razem z Dominikiem w Marleen Crafts. Ale jakoś nigdy wcześciej nie udało się zorganizować spotkania dla naszych rodzin. W końcu się udało i na pewno to jeszcze powtórzymy, bo dzieci wspaniale się razem bawiły, a my zrelaksowaliśmy się po długim dniu przy kominku.

Twa tygodnie temu Niedzielna Msza odprawiana była w kaplicy Arki razem ze studentami odwiedzającymi St.Martin w czasie weekendu. Była to niedziela zesłania Ducha Świętego, osoby niepełnosprawne zostały poproszone by namaściły ręce osób uczestniczących w Eucharystii i cała kaplica była pełna miłego zapachu. W czasie Mszy było bardzo radośnie, wiele śpiewu który nie zakończył się wraz z nią ale przeobraził w świętowanie i taniec do rytmu bębnów, bo Munyua jest naprawdę dobry w graniu na swoim ulubionym bębnie. Mieliśmy też ciasto i napoje, więc każdy wrócił do domu podbudowany i pełen energii… dla mnie ten dzień był szczególny,bo razem z Sarą czekałyśmy na Dominika który miał przywieźć z Nairobi naszych rodziców, którzy są teraz naszymi gośćmi.

kliknij na zdjęcie, by zobaczyć galerię

Tak więc ostatnią niedzielę spędziliśmy już z nimi. Zaczeliśmy od porannej Mszy w języku angielskim o godzinie 7mej, która zwykle trwa około godziny, ale tego poranka był znacznie dłuższa, bo ksiądz tańczył i śpiewał w czasie kazania. Planowaliśmy wyruszyć z domu dość wcześnie,by zobaczyć Crater Lake, ale udało się wyjechać dobiero około 10tej. Była to nasza pierwsza całodniowa wycieczka i rzeczywiście się udała. Widzieliśmy trochę dzikich zwierząt, jezioro w kraterze wulkanu (oczywiście wygasłego), zjedliśmy dobry lunch w restauracji i zrobiliśmy sobie spacer wokół jeziora, a za przewodników mieliśmy flamingi, które spacerowały przed nami stale utrzymując bezpieczna dla nich odległość. Wyglądało to tak jakby nam pokazywały kierunek. Pogoda też była wspaniała, więc udało nam się zrobić dość sporo dobrych zdjęć. Pooglądajcie je sobie!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s