Język polski

(PL) Park Narodowy w Nakuru

kliknij na zdjęcie, by zobaczyć galerię

Park narodowy w Nakuru jest jedną z największych atrakcji turystycznych w Kenii. Nie jest największym, ale zdecydowanie najdroższym parkiem, bo zobaczenie dzikich zwierząt jest tu gwarantowane. Pierwsze zwierzaki pojawiają się jeszcze przed bramą parku, bo małpy witając się z turystami mają nadzieję na wyłudzenie smacznych kąsek (gdy nic nie dostaną, to same szukają jedzenia w torebkach, które porywają z samochodów razem z paszportami). Moja siostra Bogusia i Sara zawsze krzyczą na widok małp. Sara z radości, a Bogusia ze strachu, bo jedna z nich ugryzła ją w nogę gdy Bogusia próbowała odgonić ją z samochodu, który ze względu na otwarte okna był łatwym łupem dla złodzieja paszportów i aparatów fotograficznych. Niestety nie był to jeszcze koniec walki z małpami. Wyjechaliśmy z domu bardzo wcześnie i na czczo, więc zaplanowaliśmy śniadanie na jednym z miejsc piknikowych zaraz po wjeździe do parku. Normalnie opuszczanie samochodu w parku jest niedozwolone, bo istnieje niebezpieczeństwo spotkania twarzą w twarz z drapieżnikami, ale miejsce piknikowe uznane jest jako bezpieczne. I rzeczywiście było bezpieczne w tym sensie, że zaatakowały nas jedynie komary i pawiany. Pawiany są naprawdę szybkie. W mgnieniu oka jeden z nich wskoczył na stół, przewrócił kubek z kawą, porwał kanapkę i pudełko z ciastkami dla ząbkujących dzieci uwielbianych przez Sarę. To był koniec śniadania. Wszystkich sparaliżowało poza Bogusią, która zajęła się ratowaniem naszego całodniowego prowiantu i dziadkami którzy bez namysłu pognali w krzaki za małpą próbując ratować ciastka Sary. Triumfalnie zdobyli puste pudełko po ciastkach i kilka cukierków zgubionych przez małpę ze strachu. W międzyczasie pawiany powróciły po resztę jedzenia i zaczeły szarpać się z krzyczącą Bogusią, która trzymała mocno reklamówkę z jedzeniem i ani myślała się poddać. W końcu pawiany się poddały a Bogusia z triumfem wrzyciła podartą reklamówkę do bagażnika. To się nazywa duch walki!

Reszta dnia przebiegła prawie według planu: flamingi, nosorożce, antylopy, żyrafy, zebry i przystanek na punkcie widokowym. Powiedziałam prawie, bo udało nam się zgubić drogę przemierzając trudnoprzejezdne drogi w nieprzystosowanych do tego samochodach (bez napędu na 4 koła), ale wszystko skończyło się szczęśliwie, bo poza tym że udało nam się przejechać to na dodatek po drodze zobaczyliśmy lwa wygrzewającego się na uschniętym powalonym drzewie. A podobno tylko nielicznym udaje się zobaczyć lwa w tym parku. Tak więc lew był rekompensatą za problemy z małpami i stał się tematem dnia… aż do wieczora kiedy to Sara zaczęła znowu spacerować i nawet lew poszedł w zapomnienie.

One thought on “(PL) Park Narodowy w Nakuru

  1. Ja chcę tam wracać do Was!!!! Mimo tych małp. Dobrze, że opisaliście wszystko, będzie do czego wracać. Pozdrawiam wszystkich serdecznie 🙂

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s